7 lipca 2015
Godzina 12.58
Poszłam do Biedronki, bo oczywiście najtaniej. Przeszłam prze drzwi automatyczne i nagle. Supermarket stawał mi się co raz bardziej rozmazany. Gdy w końcu coś pękło i znikło zemdlałam...
Godzina 15.45
-Hę? Gdzie ja jestem?-Spanikowałam-O, ale fajny sufit ruuuuszaa się hehehe!
-Jesteś w szpitalu Korneliano Demyan, jeśli się nie mylę.-Mówił Dr Jeneckdy-Dostałaś napad szału w sklepie na ul.Króla Artura 33. Grozi Ci więzienie.
-Mi? Ale ja nic nie pamiętam! Wypuść mnie! To ja Cię pozwe! O pedofilstwo o wszystko! Nie masz prawa ludzi traktować jak śmiecie! -Krzyczałam na cały szpital.
Godzina 16.00
Przywieźli mnie na oddział psychiatryczny dla dzieci. Ja tam nie pasowałam.
Godzina 16.16
Wtenczas przyszła pielęgniarka z Dr Jeneckdy.
-Witaj, młoda panno.-Zaczął swoją tępą gadkę.
-Kochaniutka, trzeba ci krew pobrać... -Mówiła pielęgniarka, która wydawała się podejrzaną. Podeszli do mnie z dziwnymi strzykawkami. Wyglądały one jak dla diabetyków i narkomanów...
-A co ma być niby?! Matka was nie uczyła rozróżniać strzykawki?!-Zaczęłam się buntować. -Zamknij się pyskata gówniaro nie jesteś na placu zabaw. Ogarnij się, bo dyżurny przyjdzie. A ja przez Ciebie nie chcę mieć kłopotów! Ankelina już wstrzykuj! -Darł się doktor i pielęgniarka wbiła mi igłę.
-Ty potworze!-Krzyknęłam i pobiegłam.
Godzina 16.24
Wbiegłam na hol poboczny. Był pusty, a mi było co raz to gorzej. Zaczęły mi ręce krwawić strumieniami. Moje oczy stawały się bardziej czerwone i żądne wszystkiego. Teraz już wiedziałam wszystko...
Godzina 17.30
Pojechałam na cmentarz do mamy. Długo u niej nie byłam. Wreszcie musiałam ją odwiedzić. Do domu nie chciałam iść. -Skarbie. Skarbie, to ja.-Mówiła osoba o głosie mamy. -Odwróć się kochana nic Ci nie zrobię przecież jestem twoją mamą. Policzyłam do 8 i się odróciłam. Od razu się cofnęłam do tyłu. "Przecież to nie możliwe że ja ją widzę! Nie, o nie coś mi tu nie pasuje!" Pomyślałam i duch kontynuował dalej.
-Nie bój się. Nie bez powodu tu przyszłaś. Ja to czuję, ja to widzę, ja to wiem.-Powiedziała i przybliżyła się do grobu.
-Ale... -Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwała.
-Jesteś nieśmiertelna. Jesteś wybrana. -Wyszeptała i znikła za brzozami.
---------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję za uwagę! Następny rozdział już jutro!
Masz niesamowitą wyobraźnię! Przeczytałam jednym tchnieniem, nie zwracając uwagi na to co dzieje się wokół mnie. Czułam się jakbym przeniosła się do Twojego świata. Gdy skończyłam i wróciłam do "swojego" świata okazało się, że w dużym pokoju, gdzie bawiły się moje dzieci znajdował się KRAJOBRAZ PO BITWIE, który sprzątałam dobrą godzinę, a w międzyczasie dzieci siedziały w wannie, aby zszedł z nich choć w minimalnej ilości tusz z pisaków...
OdpowiedzUsuńOjej, to najpiękniejszy komentarz jaki przeczytałam w moim życiu! Wyobraźnia to podstawa bez niej nie wyruszy się w głąb treści opowiadania, jak i całości tego bloga. Tak szczerze cieszę się, że ludzie nie ważne w jakim wieku są to im się podoba. Właśnie teraz widzę, jak mocno ono wciąga. Jak widać dzieci w, tym czasie świetnie się bawiły! :D
UsuńNie wielkie błędy językowe i strukturalne ale to mała przeszkoda. Pierwszy rozdział dosyć ciekawy ale narazie zobaczę drugi bo mam wątpliwości co do obserwacji .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://jestemtwoimbratem.blogspot.com