poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 3: Zwiedzanie Tęczowej Krainy


Godzina 5.55

Przez cały dzień i przez całą noc lecieliśmy, aż jest następny dzień. 
-Jesteśmy w nicości!-krzyczała optymistycznie Ada jak przez całą drogę, że to ptaszki piękne i w ogóle. Doprowadzało mnie to do wymiotów, ale chociaż wiedziałam, że można jej zaufać. Asa okazał się nieśmiałym o wielkim poczuciu humoru chłopakiem, uwielbia jeździć na deskorolce, jak i grac na perkusji. Ada była taką panną lekkości i dobrego serca. Wszystko ją cieszyło, a była nocnym łowcą.
-Dobra, to gdzie teraz?-zapytałam patrząc na portale-No, co chyba mam prawo wiedzieć, nie?
-Ha! Zobaczysz!-powiedział z uśmiechem i wskazał mi portal-Skacz, nic ci się nie stanie. Skocz i po prostu pomyśl, że jesteś normalnie na ziemi. 
-No chyba coś Cię boli. Ja tego nie zrobię!-upewniałam go.
-Zrobisz! Masz to zrobić, bo każdy musi osobno wejść!-krzyczała ze wściekłością dziewczyna, nie znałam jej z tej strony.
W pewnej chwili już leciałam w dół, gdy stanęłam. Wtedy pomyślałam: 
"Czas się nie zatrzymał. Wszystko normalnie działa." i z góry już leciał Asa z Adą na Pusheenym i Derpym. 
-Hehehe i żyjesz. Witaj w tym świecie, takim świecie, że to co paranormalne jest normalne. Masz skrzydła i latasz! Jest to kraina Jednorożków.-tłumaczyła mi rudowłosa. O nie, miałam skrzydła. 
"Kim to byłam wreszcie?" pomyślałam i czekałam, aż podejdą do mnie. Nie podeszli i musiałam sama lecieć.
-Ejj! To wcale nie jest trudne!-darłam się z radości. Kazali mi lecieć w stronę tęczowego wodospadu.

Godzina 6.16

-Co tam jest?-znów się ich pytałam.
-Zobaczysz...-powiedział tajemniczo brunet. Stanęłam wreszcie na gruncie. Nogi zaczęły mnie boleć. "Odwykłam tylko na 5 minut i już boli" pomyślałam i szłam dalej.
Przeszliśmy na drugą stronie. Moim oczom ukazał się widok wspaniałego pałacu, tęczowego pałacu!
-Jest to pałac księżniczki Natalszy Miller. Tylko nie mniej z nią na pieńku. Nie polecam.-mówił Asa i otworzyły się wielkie wrota do wnętrza zamku. Wchodząc od razu spostrzegłam, że wszystko tam było kolorowe, a ja byłam cała na czarno ubrana. Wtenczas wszyscy się zatrzymali, a ja szlam dalej. 
-Stój, no stój-szeptała Ada, ale ja jej nie słuchałam. Nagle zobaczyłam kobietę średniego wzrostu o włosach do karku, które były bez żadnego koloru. Była cała zapłakana, nawet łzy miała tęczowe. Podbiegłam do niej i się zapytałam co się. Wtedy podbiegł do mnie jej sługus, który wyglądał jak pluszowy jednorożec. 
-Według aktu 10 nie masz prawa-zaczął pluszak mówić , ale mu przerwałam.
-Przepraszam, Cię bardzo, ale z wielkim zaszczytem oznajmiam, że mam to w dupie. Witaj, jak Cię zwą? Ja jestem Korneliana Demyan. Nie, miło mi.-powiedziałam i chciałam już iść, wtedy zaczął się jąkać.
-Kokokorneeliaaana Dededemyyan?! Toć to jest cud! Ludzie cud! Konie cud!-Nic nie rozumiałam. Ciekawe, czemu oni mnie tak uwielbiają.
-Chodź ze mną Korneliano coś ci pokaże.- powiedziała Natalsza i mnie zaprowadziala do ciemnego pokoju. Już wchodząc zahaczyłam o coś. Księżniczka chichotała. 
-Odpal światło w pokoju swoim sercem.-mówiła ciepło.
-A co ja mam wziąć swoje serce z ciała i je postawić na środku pokoju? Nie no spoko.-zaczęłam mowić jak głupia, ale jej mina spoważniała.-ale, że jak?
-Musisz być pewniejsza siebie! Co lubisz robić?-spytała.
-Lubię tańczyć breakdance i grać na gitarze elektrycznej.-odpowiedziałam.
-Dobrze, Calwin idź po głośniki i puść dubstep!-zażądała bardzo stanowczym głosem.

Godzina 7.14

Bardzo długo czekałyśmy na Calwina, ale wreszcie przyszedł.
-Zatańcz, chętnie się przyjrzę. Nigdy nie miałam takiej swobody jak masz.-powiedziała i poprosiłam Calwina, aby puścił coś z mocnym brzemieniem. I zaczęłam. W tym samym czasie przyszła reszta się przypatrzeć. To było to co kocham, aż w pewnym momencie światło się zapaliło i było widno. Gdy skończyłam każdy mi klaskał.
-Odkrywasz siebie kochana!-wykrzyknęła władczyni Jednorożców i kazała innym wyjść, a mi zostać.-Widzisz te zdjęcia? To są zdjęcia z Twojego życia. 
Było to dla mnie szokiem co zobaczyłam. Pełno moich zdjęć w jej pałacu.
-Co te zdjęcia robią u ciebie w zamku?! Co to ma znaczyć?!-byłam przerażona.
-Ciii... Cóż, te fotografie są tu z jednego powodu, aby ci wszystko wyjaśnić. Reszty dokładnie później się dowiesz, ale powiem ci tyle ile wiem. Twoja mama nazywala się Sydniey Demyan, a Twój ojciec Apollo Darknessen. Tak wiem inaczej się nazywa, ale ten tata, który Cię teraz wychowuję jest tylko zastępczym. To on ci zabił mamę w awanturze. On stosował na niej przemoc rodzinną, tak długo ją bił, aż ją zabił. Twoja matka nie była zwykłą istotą. Była grecką syreną, Twój ojciec greckim Bogiem. pamiętaj, że wszystko co niemożliwe tu jest możliwe. Od małego cechowałaś się wielkim zamiłowaniem do muzyki, ale to nie jedyna rzecz. Jesteś jedną z najlepszych dziewczyn w matematyce, ogrywasz nawet studentów. Masz smykałkę do technologi, jak i do tego, aby oczarować ludzi swoim urokiem. Mimo tego, że jesteś chłopczycą-mówiła skromnie, ale szczerze. Było to straszne , jak i kochane.
-Skąd o mnie tyle wiesz?-byłam w stu procentach strasznie ciekawa.
-O wybawicielce trzeba wiele rzeczy wiedzieć. Haha ja jestem Natalsza, ja zawsze wszystko wiem.-powiedziała z uśmiechem i oprowadziła mnie po pałacu. Pałac był piękny wiele tęczowych komnat, ale jednak za dużo różowego.

Godzina 8.30

Gdy skończyła mnie oprowadzać spytałam się jej, czemu płakała jak przyszłam.
-Możesz mi wierzyć albo nie, ale ona powróciła i nie sama-odparła-I to ona mi to zrobiła. Teraz jestem bez mocy nie mam włosów nie mogę być królową!
-Ale kto? Jaka powróciła?-pytałam z zaciekawieniem jak i było mi jej szkoda.
-Ona, czyli Elizabeth Ostberg...-powiedziała ze zgrozą. O zgrozo! Na pobliskim stoliczku znalazłam nożyczki i zrobiłam coś czego nikt się nie spodziewał. Obcięłam włosy do szyi, zamoczyłam w tęczowej farbie i podarowałam Natalsze. Popatrzyła na mnie, a ja pedofilsko się na nią popatrzyłam.
-Proszę, to dla ciebie one nie są mi potrzebne, Tobie tak.-powiedziałam, a księżniczka przyłożyła moje włosy do swoich i od razu się połączyły. Z radości mi skoczyła na szyję. W wielkim tempie, jednak włosy mi zaczęły odrastać i stały się jeszcze dłuższe.
-To, jednak nie jest zwykła magia-powiedziałam do wszystkich i musieliśmy już lecieć dalej.

Godzina 9.04

Pożegnaliśmy się, że wszystkimi i poszliśmy po Teema, który znów przesiadywał u Kelsy. Jak słyszałam oczywiście to podobno się w niej podkochuje. Ma wiewióra gust. Polecam!
-Teemooo!-zaczął się drzeć Asa-Mam głośniej?! Teemoo! Teemo ty gnojku chodź tu!
I od razu przylazł. 
-Czego chcesz Asa?!-krzyczał swoim słodkim głosem, a ja się śmiałam.-No, co się śmiejesz?! A ja wybuchłam jeszcze większym śmiechem.
-Mnie nie zrozumiesz.-odparłam i wypiliśmy herbatkę u Kelsy. Kelsy mówiła po koreańsku, ale jedynie ja i Teemo ją rozumieliśmy. Nie ma to, jak być pseudo koreańskim pykaczem klawiatury!

Godzina 9.47

Trochę posiedzieliśmy pijąc tylko herbatę i chodząc do łazienki. 
-To, gdzie teraz?-zapytałam Asę.
-Teraz to wynająć muszę z siostrą Jednorożce na dalszą podróż.-odpowiedział chłopak.
-Już to widzę. Spierniczysz z nimi i tyle.-przewróciła jego siostra oczami i była to prawda.
-Do Pitera! Do Pitera Rounta!-krzyczał bardzo słodziutko Teemo.
-Kto to Piter?-znów się spytałam.
-Nie pamiętasz Pitera z podstawówki?-odrzekła Ada.
-Aaaa, to ten co zawsze każdą dziewczynę podrywał. Pamiętam, tego nie da się zapomnieć. On to taki zawsze był "pseudoskejter"
Asa zaczął inaczej na mnie patrzeć i w ogóle. 
-Korneliana, a może pójdziesz ze mną do fryzjera muszę je trochę podpiąć, bo idziemy wieczorem. Gdzieś, gdzie będziesz potrzebna.-powiedziała z uśmiechem na twarzy jak zawsze i zaczęła grać na gitarze. Umiliło nam to czas. 

Godzina 9.58
Po jedenastu minutach podróży przybyliśmy na miejsce. Do salonu fryzjerskiego "Kapucyna". Każdy oczywiście się przywitał.
-Witam, to kto idzie pierwszy?-spytał się fryzjer i wskazali na mnie.-To co Ci zrobić? 
-Zrób jej pasemka i końcówki, i ładnie zwiąż.-powiedział Asa, a ja się zgodziłam. 
-A ta druga pani?-zapytała fryzjerka.
-Ja po proszę o piękne uczesanie włosów. Tak melancholijnie.-poprosiła Ada fryzjerkę.
Fryzjerzy zaczęli, a Asa zaczął się tylko przyglądać. Śmiał się, podziwiał i wzruszał. Gorzej niż, jak kobieta w ciąży.

Godzina 10.49

Ada była już gotowa, a ja miałam już tylko włosy do ułożenia.
-Ejjj, a czemu tak szybko je robimy?-kocham się ich pytać.
-Idziemy tam gdzie czas od razu się zmienia na późniejszy. Przedstawiamy Ci podróż, między wymiarami-zaczął opowiadać Teemo-Jeśli teraz polecimy do krainy Czarodzieji na bal maskowy! Jak w Wenecji co piękne korale ukradłeś Asa! Pamiętasz! 
-A jaka to kraina?-pytając się mocno śmiałam.
-Novocaine. Wypieprzaj Teemo i czekaj na zewnątrz!-wściekł się chłopak.
-Proszę, skończone! Czarne włosy po prawej stronie jest kawałek białych włosów, a na nich fioletowe pasemka. Po lewej stronie od razu są fioletowe pasemka. Fryzura, to będzie piękny długi kłos do końca Twoich włosów.-powiedziała z uśmiechem fryzjerka, ponieważ bardzo mocno była z siebie zadowolona, ale jeszcze musi mi je związać. 
-Ahahaha, już to widzę ta pani to z cztery godziny po stoi, aby ci je związać!-śmiał się Asa-Ubezpieczenie jej za to zapłacisz! 
-Ja jej odszkodowań w miejscu pracy nie załatwiam!-odpowiedziałam żartobliwie i zaczęła mnie pupa boleć. Inni się bardzo mocno nudzili, a ja prawie tej kobiecie zasnęłam.

Godzina 11.54

-Jaaaaa, ile to ja muszę jeszcze tu siedzieć?!-zaczęłam się drzeć, bo już miałam dość. Jak się okazało usnęli... 
-Jeszcze nie dużo, tylko połowa kłosa i koniec.-odparła i pracowała dalej.

Godzina 12.32

-Ufff, gotowe!-darła się z radości fryzjerka.
-Dobra, dziękuje i do widzenia!-Obudziłam resztę ekipy i szliśmy do pałacu Natalszy się przebrać. Zaczęliśmy szybko biec, bo mieliśmy nie wiele czasu. Po dziesięciu minutach szybkiego biegu dobiegliśmy do pałacu. Byliśmy bardzo mocno zdyszani.
-Po balu lecimy po Emilię i tego tam nerda...-mówił Asa, ale mu przerwała Natalsza z bardzo ważną wiadomością.
-Ona powróciła nie bez powodu i nie sama...-zaczęła mówić z przerażeniem Natalsza-Współpracuje z takim jednym okularnikiem o czarnych włosach, a na końcówkach ma żółte. Nosi sweterki w kratkę i czarne rurki. Od razu mi się skojarzyło z Dr Jeneckdy.
-Wiem kto to może być. Podawał mi leki i zastrzyki na psychotropach. Jest doktorem w Islington. Siedzał w więzieniu za porywanie i eksperymentowanie na dziewczynach, które są mniej więcej w moim wieku.-powiedziałam i poszłam do garderoby.
-Chodź, pokaże ci jaka sukienka na Ciebie czekała.-odparła szybko Ada i pobiegła w głąb szafy i po dwóch minutach już wróciła.-Proszę o to suknia dla Ciebie. Jest Twój rozmiar, o masz bardzo duży! Hihihihi! Dobra, masz i idź się szybko przebierać!
Podziękowałam i za zasłoną sie przebrałam. Zasłona latała. Suknia była czarna z rozkloszowanym dołem. Była z sztywnego materiału, ale miękka w dotyku. Cała czarna, podobało mi się to.
-Dobra, wyruszamy do Novocaine i ostrzegam przechodzimy przez sferę zmiany czasu!-krzyczał Asa w szarym garniturze. Ada miała ubraną piękną biało-zieloną suknię. Podróż nie zapowiadała się łatwa.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam dla was informację!!! Rozdziały będą co 3-4 dni, a może i szybciej. Widzisz błąd? Napisz o tym w komentarzu! Dziękuję!

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawie piszesz!
    Zapraszam do nas- http://kejtiz-daily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawe opowiadanie zapraszam do mnie jeśli chcesz to obs-obs tylko napisz mi w kom link do twojego bloga i że zaobserwowałaś
    http://fociaaa123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie
    poklikasz u mnie ? paperlifex33.blogspot.com/2015/07/wishlist_14.html

    OdpowiedzUsuń